13 marca 2015

Shikakai - Naturalny szampon do włosów. Sekret pięknych włosów hindusek.

Jako kosmetykoholiczka lubię odkrywać w Indiach różne nowe i czasem co najmniej dziwne produkty do pielęgnacji. Tym bardziej, że tutaj nadal łatwo dostępne są różne naturalne i znane od wieków produkty. Jednym z nich jest SHIKAKAI (acacia concinna).

Shikakai, czyli "owoc dla włosów" znany jest tutaj od wieków do pielęgnacji i mycia włosów. Robi się z niego po prostu naturalny szampon. Owoce najpierw zasusza się na słońcu, a następnie mieli na proszek, który można przechowywać przez długie miesiące. Przed samym użyciem proszek rozrabia się z wodą na brązową pastę i naturalny szampon jest gotowy do aplikacji na głowę. Shikakai ma włosy umyć, ale też odżywić, sprawić że nie będą się plątały, a do tego może pomóc w zwalczaniu łupieżu i odżywić cebulki włosów. Tylko czy to naprawdę działa?

Przyzwyczajeni jesteśmy raczej do chemicznych, łatwych w użyciu i pieniących się szamponów, więc nasuwa się pytanie w jaki sposób brązowa papka ma te włosy umyć? Prędzej się wydaje, że je ubrudzi. 

  • Czysty proszek shikakai
Skoro proszek sam w sobie ma być taki genialny to oczywiście poszedł na pierwszy ogień. Pierwsze spostrzeżenie: lepiej go nie wąchać z bliska! Strasznie drażni nos. Atak kichania murowany.

Sposób użycia: proszek trzeba zmieszać z ciepłą wodą, a następnie ubić go np. trzepaczką, albo wlać do butelki i potrząsać, aż wytworzy się niewielka piana. Konsystencja powinna być lejąca, ale jednak zagęszczona. Po nałożeniu trzeba trzymać od kilku do kilkunastu minut, a jeżeli na włosy nałożony był wcześniej olej, to lepiej poczekać aż godzinę

Efekty były u mnie fatalne! A do tego syf jaki ta maź zostawiała w łazience był nie do opisania. Konsystencja raz była za gęsta i we włosach pozostały grudki proszku, więc w rezultacie musiałam myć włosy jeszcze raz. Innym razem była za wodnista i nakładając ubrudziłam całą łazienkę włącznie z sufitem - nie ma to jak zgrabność. Rezultat? Tragedia! Shikakai nie tylko myje włosy, on je myje aż za dobrze! Są tak czyste że aż pozbawione czegokolwiek. Włosy są poplątane, a do tego suche jak siano. Istny koszmar. Być może shikakai jest odpowiedni dla indyjskiego typu włosa, ale na pewno nie dla mnie. Pozbyłam się tego paskudztwa i obiecałam sobie, że nigdy więcej. Jedno jest pewne shikakai działa i to aż przesadnie dobrze. Można się jedynie pokusić o nabycie proszku w celu mieszania go z innymi składnikami (np. proszku z amli, hibiskusa, neem, bhringraj) lub też by dodać go do standardowej sklepowej maski do włosów. 

  • Meera Herbal Hair Wash Powder

Tym razem pora na dość znany w Indiach proszek do mycia Meera, który jest mieszanką różnych roślin. Shikakai jest tutaj jednym z wielu składników. Wśród innych można wyróżnić: puder ze skorupki kokosa, tulsi, kozieradkę, hibiskus, fasolkę mung, amlę, a do tego orzechy piorące.

Amla znana jest w Indiach, jako rewelacyjna roślina do włosów, zwłaszcza w postaci olejku. A do tego orzechy piorące robią to, czego zdecydowanie brakowało czystemu proszkowi shikakai - pianę!

Skład proszku Meera po lewej.
Po prawej: skład szamponu Meera.
W porównaniu z czystym shikakai używanie proszku Meera to czysta przyjemność! Wystarczy zalać proszek wodą i w moment pojawia się piana. Po nałożeniu na włosy szokujące jest wrażenie, niemal identyczne jak przy użyciu zwykłego szamponu. Całość się pieni i dość łatwo rozprowadza na włosach. Tego proszku nie trzeba też trzymać. Lepiej spłukać od razu. Trzymany zbyt długo da znów niepożądany efekt siana na włosach. Niestety także brudzi. Ponadto nie zauważyłam, by był aż tak genialny by nie trzeba było nakładać odżywki. Standardową odżywkę lepiej nałożyć od razu po spłukaniu. 

Generalnie znów pojawia się problem nadmiernego oczyszczenia i sianowatości włosów, dlatego choć ten proszek lubię, to nie używam za każdym razem. Mogę za to bardzo polecić dla osób olejujących włosy! Olej zmywa się błyskawicznie. Wystarczy umyć raz i po oleju nie ma śladu. Proszek Meera używam jedynie jeśli nakładam olej przed myciem. 

  • Szampon shikakai w kostce

Kolejna ciekawostka - Szampon w kostce niczym mydło. Ale jak to? I to w ogóle działa? Działa! Kostkę normalnie namydlam w dłoniach i przenoszę pianę na włosy. I znów uczucie jest niemalże jakbym myła zwykłym szamponem. Pieni się jednak zdecydowanie słabiej, ale absolutnie wystarczająco by umyć całe włosy. Ten szampon myje włosy, aż po spłukaniu skrzypią! Oleje też zmywa rewelacyjnie. Faktycznie rozplątuje włosy, ale nie są one niestety po myciu wystarczająco miękkie. Robią się przyjemne w dotyku dopiero po standardowym nałożeniu odżywki. Podstawowa funkcja mycia działa super, ale chyba nic poza tym.


  • Shikakai dla blondynki?

Wiele indyjskich produktów do włosów przeznaczonych jest do ciemnych włosów, a mnóstwo naturalnych składników włosy przyciemnia. Shikakai raczej włosów nie przyciemnia. Na swoich włosach absolutnie żadnej zmiany koloru nie odnotowałam. Naturalne blondynki o średnim odcieniu włosów mogą więc używać bez obaw. Nie mogę za to stwierdzić, jak to wygląda u blondynek farbowanych.

Na bazie sławy shikakai pojawiają się też zwykłe szampony, ale składnik ten pojawia się w nich w dość śladowej ilości. Jednakże przez łatwość użycia i przyzwyczajenie sięgam po nie częściej. Zwłaszcza szampon Meera z shikakai i migdałami przypadł mi do gustu. Jest naprawdę genialny. 

Dość niesamowity jest fakt, że starożytne naturalne produkty z roślin nadal używa się w Indiach jako kosmetyki pielęgnacyjne. Ciekawa jestem co w zeszłych wiekach używały do mycia włosów kobiety w Europie? U nas ta wiedza nie jest obecnie zbyt powszechna, podczas gdy w Indiach jest w ciągłym użyciu. 

5 komentarzy:

  1. Cześć!
    Niesamowicie cieszę się że znalazłam twojego bloga! Nie rozumiem dlaczego, ale ciągnie mnie do kultury Indyjskiej już długi, długi czas! Nie mogę się doczekać aż przeczytam wszystkie twoje notki! Oczywiscie dodałam do obserwowanych! :)

    vanillastateofmind.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo za miły komentarz!! Mam nadzieję, że podpatrzysz coś co Cię zainteresuje :D Ja również będę zaglądać. Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  2. Pamietajmy ze pasta shikakai jest tradycyjnym srodkiem z czasow gdy zeyczajnie nie bylo detergentow.
    Plus indyjski zwyczaj codziennego nakladania na wlosy duzej ilosci oleju kokosowego...
    I mycie raz na tydzien grubych warkoczy.
    Zastanawiam sie czy by nie zadzialalo na mocno przetluszczajace sie wlosy, ale chyba jednak to produkt dla mocnych i grubych indyjskich wlosow.

    OdpowiedzUsuń
  3. Właśnie kupiłam ten proszek do zmywania olejów, mam nadzieję, że się sprawdzi. Pozdrawiam z Pune, blog chętnie przejrzę.
    :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej! I jak wrażenia po użyciu?? Ja zrezygnowałam, bo nie mogłam domyć łazienki :( ale cały czas szukam i eksperymentuję z bardziej naturalnymi tradycyjnymi specyfikami. Pozdrawiam także z Pune :D

      Usuń

Dziękuję za Wasze komentarze

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...