26 marca 2015

Mangalore: TOP 3 miejsca poza miastem

Niedziele to zazwyczaj jedyny dzień wolny w Indiach, gdzie tydzień pracy trwa niestety aż 6 dni. Dlatego też, co niedziela, staramy się gdzieś wyjechać, albo zrobić coś nowego. Obydwoje dobraliśmy się tak, że uwielbiamy ciągle coś zwiedzać. Nie ma po prostu nic lepszego niż wycieczka w coraz to nowe miejsca! Ale skoro wolny jest tylko jeden dzień to co tu robić? Ruszamy więc na zwiedzanie najbliższej okolicy, a ta choć wcale szerzej nie jest znana, okazała się zaskakująco rewelacyjna. 

Ten sezon zwiedzania okolicy ogłaszam niestety za zakończony! Nadeszło już budzące grozę indyjskie lato. Warunki zewnętrzne są naprawdę ekstremalne. Nie pozostaje nic innego jak zaszyć się w domu i wspominać. A jest co! 


TOP 3 Wokół Mangalore:

1. Świątynia Karinjeshwari 


Świątynia Karinjeshwari poświęcona jest Shivie i jego żonie - bogini Parvati. Leży zaledwie 38km na wschód od miasta przy drodze zmierzającej do miasteczka - Belthangady. 


Jak całe mnóstwo świątyń w Indiach położona jest na szczycie kamiennej góry. Hinduizm, jako religia, bardzo często wybiera na miejsce kultu okolice, które nawiązują do potęgi natury i przyrody. Czci się m.in. rzeki, a gdy obok siebie jest i rzeka lub jezioro oraz potężne skały, to obecność hinduistycznych świątyń jest więcej jak pewna! 

Zdecydowaną zaletą zwiedzania gór poświęconych bóstwom jest fakt, iż wszystko jest za darmo. A ponieważ Indusi nienawidzą wręcz wysiłku fizycznego, a wspinaczka odstrasza 90% chętnych do modłów, to zazwyczaj w rezultacie otrzymujemy ciszę i spokój, tak bardzo upragnione po zbyt długim przebywaniu w hałaśliwych indyjskich miastach.



Shiva i Parwati. Nie są tutaj specjalnie piękni.



2. Świątynia Narahiri


Czyli ponownie miejsce kultu położone na skale. Znów mamy też do czynienia z Shivą. Tym razem trzeba odjechać jedynie 28km na wschód za miasto. Miejsce to, choć odrobinę mniej spektakularne, to ma większe znaczenie religijne. Stawy przy świątyni uważane są za święte. Kąpiel w nich uznaje się za szczególne błogosławieństwo. Dokonać tego można tylko w ściśle wyznaczony przez indyjski kalendarz dzień. Zazwyczaj ustalany jest on na okolice lipca. W świątyni odbywa się wówczas doroczne święto, a do zanurzenia zgłaszają się rzesze wyznawców. 





3. Fort Jalamabad

65km na wschód od Mangalore, 7km na północ od Belthangady.  

Nasza ostatnia niedzielna wycieczka w tym sezonie odbyła się do ruin Fortu Jalamabad,  który jest pozostałością po panowaniu Sułtana Tipu z Majsuru. Jakże żałuję, że nie zdecydowaliśmy się wcześniej! To miejsce jest naprawdę rewelacyjne. Teren dookoła jest w miarę płaski, aż tu nagle wynurza się niesamowicie wysoka pionowa skała, a na samym szczycie fort, a raczej to co po nim pozostało. To była prawdziwa wspinaczka, tak jak powinno być w górach. 

Zaczęło się nawet dość niewinnie, lecz z czasem było coraz gorzej. 

A jednak wyprawa w połowie marca to nie był najlepszy pomysł. Myślałam, że po drodze wyzionę ducha! Było zdecydowanie za gorąco! Tragicznie wręcz, gdzie trasa wcale nie była aż taka trudna. Polecam nagrzać piekarnik i wsadzić tam głowę, podobne wrażenia gwarantowane. Wiele osób być może nawet nie zdaje sobie sprawy, jak bardzo niesamowicie gorąco bywa w niektórych miejscach na świecie. Organizm wystawiony jest w takim momencie na prawdziwie ekstremalne wyzwania. W sytuacji, gdy ciężko jest stać i oddychać, forsowna wspinaczka nie była zbyt mądra. Wejście zajęło nam prawie 3 godziny, zejście kolejną godzinę. Wyglądałam jak szczur, czerwona na twarzy i ociekająca potem.

Po drodze ruiny i porozwalane armaty.
Schody wykute w skale.

Na południu Indii powietrze nigdy nie jest przejrzyste. Zawsze unosi się szara mgła, a dookoła oblepiająca wilgoć.










Uwielbiam w Mangalore fakt, że leży nad morzem i plaż tu nie brakuje, ale już samo miasto jest pełne górek i pagórków, a wystarczy pojechać zaledwie 30km w głąb lądu by trafić w prawdziwe góry pełne skał i skałek. I choć te okoliczne miejsca wcale nie są znane, to są piękne. Niestety choć jeszcze wielu z nich nie udało mi się odwiedzić, to wszystko wskazuje na to, iż prędko się tego nie uda nadrobić. Ruszam bowiem w inną część tego ogromnego kraju. Zostaję na południu Indii, ale będę po przeciwnej stronie półwyspu Indyjskiego. Ruszam do Chennai. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za Wasze komentarze

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...