12 marca 2015

Karkala Bahubali. Święto w dźynijskiej świątyni.

50km od Mangalore w miasteczku o nazwie Karkala znajduje się drugi co do wielkości w stanie Karnataka posąg Gomateshwary, znany też jako Lord Bahubali. A skoro Gomateshwara, to oznacza że mowa jest o dźinizmie. 

O tej dość mało znanej religii i o największym na świecie posągu z monolitu znajdującym się w Shravanabelagoli pisałam już wcześniej: TU

Posąg w Karkali nie jest aż tak piękny, ani ogromny, ale ma dla wyznawców bardzo duże znaczenie religijne. To własnie w Karkali odbył się w styczniu jeden z najistotniejszych dla dźinistów festiwal - Mahamasthakabhisheka (gratulacje dla kogoś, kto potrafi to wypowiedzieć za pierwszym razem). Festiwal jest wyjątkowy, ponieważ zdarza się jedynie raz na 12 lat.





To niezwykle rzadkie święto zgromadziło w miasteczku rzesze ludzi. Chociaż miałam już ostatnio dosyć i świątyń i skupisk ludzkich, to jednak skoro to tylko raz na 12 lat, wypadało by pójść. A na miejscu, jak to w Indiach, dodatkowe atrakcje. Znowu były parady uliczne. Tak naprawdę związek większości scenek z festiwalem był żaden. Ot, po prostu dodatkowa rozrywka. Naprawdę nie ma co się zbytnio zastanawiać nad znaczeniem. Były więc dinozauro-jaszczurki i smoki (w tym smok chiński, tak długi że zdjęcie nie wyszło):


Tancerze kathakali.




Lajkoniki! Czyżby lajkoniki wywodziły się z Indii? Muszę chyba zgłębić tą kwestię. 

Bahubali w miniaturze, najprawdopodobniej ze styropianu. Oraz inscenizacja ślubu.

U podnóża szał rozrywek, ale tymczasem najważniejsze były obchody w świątyni na kamiennej górze. Mahamasthakabhisheka to rytualna "kąpiel" posągu świętego. Posąg obmywany jest najpierw mlekiem, następnie namaszczany mąką ryżową, wodą kokosową i sokiem z trzciny cukrowej, wodą z kurkumą, pastą sandałową, a na koniec wodą z różnymi ziołami i płatkami kwiatów. Ostatnim elementem jest ponowne obmycie posągu wodą. Nie wnikam jaka jest celowość tych rytuałów, choć dość zastanawiające może być takie marnotrawstwo produktów spożywczych.   




Wokół Lorda Bahubali postawiono ogromną wielopiętrową platformę by dotrzeć ponad jego głowę, która będzie polewana. Zwiedzający mogli okrążyć świątynię, ale tylko wyznawcy dźinizmu mieli pozwolenie by siedzieć w centrum i czekać na rozwój wypadków.

Ogromny wieniec dla posągu.



Festiwal był w regionie bardzo szeroko reklamowany i przyciągnął tłumy. A jednak żadna reklama nie pomogła ludziom w totalnej dezinformacji. Nikt nie był w stanie określić o której godzinie nastąpi polewanie. Był już późny wieczór, zbliżała się północ i nadal nic! Ile można czekać? I choć chciałabym to polewanie zobaczyć, gdyż zdjęcia w gazecie z następnego dnia były imponujące, to nie wiem czy jeszcze kiedyś się zdecyduję. Polewanie odbyło się ostatecznie po 3 nad ranem! Dźinizm to jednak bardzo tajemnicza religia. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za Wasze komentarze

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...