27 grudnia 2014

Boże Narodzenie w Indiach

Boże Narodzenie to dosłownie Gwiazdka w Indiach! Podświetlone gwiazdy to tutaj symbol świąt.
Święta, święta i po świętach :) Niewątpliwą wadą mieszkania w różnych egzotycznych krajach, jest fakt że w okresie Świąt Bożego Narodzenia może nas dopaść niesamowita nostalgia i tęsknota za świątecznym nastrojem i całą tą otoczką, do której tyle osób ma duży sentyment. Z tyłu głowy zazwyczaj jest jakiś element żalu, że nie ma śniegu, temperatury powyżej 30 stopni nie nastrajają, a na mieście zamiast oświetlonych choinek, prędzej widać podświetlone palmy.

Ja jednak tego problemu zupełnie i całkowicie nie mam! Święta w Polsce to był od zawsze powód dużego stresu, wychodziły wszelkie podziały w rodzinie i zazwyczaj kończyło się kłótniami, wzajemnymi oskarżeniami i niechęcią do wszystkich i wszystkiego, aby na zakończenie poczuć się dogłębnie urażonym i zażenowanym. To był czas, gdy rodzina się dzieliła na obozy, a każdy z obozów był w stanie cichej lub całkiem otwartej wojny. Nie wspominając już, że tak na dobrą sprawę świąt u nas nie było. Choinki u nas w domu nie było nigdy, tym większą radość sprawiły mi święta w Indiach, gdzie w końcu mogłam postawić swoją choinkę i starać się pierwszy raz od dawna poczuć nastrój świąt. 

Nasza mała choinka i kilka innych skromnych dekoracji, a za oknem wychyla się gwiazda. 
Ale na początek trochę faktów. Chrześcijanie są w Indiach mniejszością religijną i stanowią zaledwie 2.3% populacji, co jednak daje aż 24 miliony wyznawców i jest większą liczbą ludzi niż populacja wielu europejskich krajów! W większości Indii ich obecność jest mało widoczna, a Święta Bożego Narodzenia można prędzej zobaczyć w formie dekoracji w centrach handlowych, niż na mieście. Tymczasem duże skupiska chrześcijan w Indiach są na wybrzeżu, zwłaszcza w terenach nadmorskich od Goa po Keralę. 

Sklep z ozdobami.
Boże Narodzenie w Mangalore zdecydowanie widać i czuć! Oczywiście, może nie aż tak bardzo jak w Polsce, ale jednak. Właśnie teraz dokładnie widać ilu w tym mieście jest katolików. Bloki i domy przystrojone są światłami, choinkami i gwiazdami. To strojenie domów, to niemal jak zaznaczanie terytorium. Patrz! Ja jestem Katolikiem i obchodzę Święta! Praktycznie w każdym bloku, choć jedno mieszkanie jest ozdobione. Najważniejszą dekoracją na święta w Indiach jest podświetlona gwiazda. Stwierdzenie, że święta Bożego Narodzenia to inaczej Gwiazdka, nabiera w Indiach dosłownego znaczenia!






U sąsiadów i w pobliskim kościele było tak. 
Prawdziwie Świąteczna atmosfera rozpoczęła się z końcem listopada. Zaczęło się od festynów przy kościołach.


Grudzień to wśród katolików z Mangalore przede wszystkim sezon ślubów. Tym bardziej, że rzesze młodych osób wyjechało za pracą do krajów Zatoki Perskiej, a właśnie teraz w okresie około świątecznym starają się wrócić na coroczne wakacje do domu. Skoro więc wszyscy się zjechali to czas na ślub!


Po mieście krążył też Mikołaj oddelegowany przez jedno z centrów handlowych. Nie miał sań, ale za to była sofa a'la tron. Z resztą to właśnie centra handlowe przodują jeśli chodzi o rozmach dekoracji. Organizują też różne eventy marketingowe zachęcające do dużych zakupów, śpiewanie angielskich kolęd, konkursy z nagrodami - komercja, jak wszędzie na świecie.









W pobliskim kościele miał też miejsce jakiś huczny festiwal, połączony z procesją uliczną i żywymi figurami przedstawiającymi scenki z życia Jezusa. Tłumy ludzi podążały za krzyżem w długim korowodzie ulicami miasta, dziewczynki rzucały na ulicę kwiaty, ale nie wiem dokładnie o co chodziło.




Za to u mnie na święta w tym roku mała tragedia! Zabrakło grzybów. Oczywiście przez grzyby, mam na myśli pieczarki. Dla mnie świąt nie ma bez barszczu z uszkami, a tu taka sytuacja. Przez 3 dni próbowałam gdzieś dostać i nic. W ogóle nie było dostaw do miasta. Pieczarki zasuszam szybko w mikrofali w trybie grill i można prawie normalnie robić i barszcz i uszka. W tym roku zonk! Ale nie daruję i zrobię! Barszcz z uszkami to moje ulubione danie wszech czasów i raz do roku muszę koniecznie zjeść. Zamiast tego był barszcz, ale w smaku lekko niedorobiony, a pierogi zrobiłam ruskie z farszem z ziemniaków i sera paneer. Karp indyjski nazywa się rohu i nie dość, że tani to w smaku lepszy od polskiego. Innym gatunkiem karpia w Indiach jest też catla, ale raczej wolę rohu. Do tego mąż wymodził krewetki w curry. Ciasta kupiłam gotowe. Zwłaszcza, że w Indiach na święta obowiązkowo trzeba zjeść plum cake - ciasto śliwkowe. Poza tym wśród katolików z Mangalore tradycją jest tzw. kuswar basket - koszyczek z  indyjskimi słodyczami, który niestety był już wykupiony.

Lokalni katolicy świętują przede wszystkim w kościołach, które w Wigilię wypełnione są po brzegi. Święta są mocno związane właśnie z kościołem, dość rodzinne, ale z drugiej strony też bardzo imprezowe. Tym bardziej że katolicy w Mangalore znani są z jednej strony z fanatyzmu religijnego (np. sporo osób jest codziennie na mszy, pół dnia w domu puszczają audycje tutejszego odpowiednika Radia Maryja, a codzienna rozmowa zawsze schodzi na temat wiary i kościoła!), ale z drugiej strony ze swobodnego podejścia do alkoholu, luźniejszej obyczajowości i z zamiłowania do imprez połączonych z tańcami. Nie może więc też zabraknąć bali świątecznych. W końcu Boże Narodzenie to impreza urodzinowa, trzeba się więc bawić! 



Wesołych Świąt 

4 komentarze:

  1. W całym Mumbaju nie jest tak światecznie jak na twoich zdjęciach;-) Jedynie widac swięta trochę w dzielnicy Bandra gdzie jest najwięcej chrześcijan, ale my tam nie mieszkaliśmy ....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak widziałam tam faktycznie dużo kościołów. Akurat w Mangalore jest bardzo dużo katolików, choć nadal są mniejszością. Powiedziałabym, że około 1/4-1/3 populacji miasta. Stąd nawet występują właśnie pod nazwą katolicy z Mangalore. I to właśnie tutaj przyjechał w 1986 roku papież Jan Paweł II z pielgrzymką do Indii. Choć na co dzień, oprócz tego, że co i rusz jakiś kościół, to tego nie czuć. Katolicy ubierają się i tak w sari, a co więcej czasami noszą też bindi i mangalsutrę. Więc ja ich zupełnie nie umiem odróżnić od reszty. Obecnie jednak miasto zalewają muzułmanie z północnej Kerali :/

      Usuń
  2. Z zażenowaniem czytałam. Opisywanie publiczne takich rzeczy, jak święta pełne kłótni i podziałów w rodzinie wydaje mi się niestosowne. Przecież można było to przemilczeć. Druga rzecz, która mnie uderzyła, to nazywanie fanatykiem kogoś, kto codziennie uczestniczy we mszy, czy słucha audycji religijnych. Miliony ludzi na całym świecie angażują się i wyznają swą wiarę (katolik, muzułmanin - nieistotne), ale nazywanie ich z tej racji fanatykami jest pomyleniem pojęć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jako, iż to blog personalny, pisać będę o takich szczegółach ze swojego życia, na jakie mam ochotę i które sama uznam za stosowne lub też nie. Podobnie w przypadku mojej subiektywnej oceny dotyczących otaczających mnie zjawisk. Myślę, że internet jest wypełniony po brzegi blogami i każdy znajdzie coś dla siebie. Ja również wiele z nich uznaję dla siebie za całkowicie nietrafione, lecz stosuję w tym przypadku pewne skuteczne rozwiązanie - omijam je szerokim łukiem. Pozdrawiam :)

      Usuń

Dziękuję za Wasze komentarze

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...