2 listopada 2014

Wszystkich Świętych. Jak Dzień Zmarłych obchodzą w Indiach

Flaga stanu Karnataka
1 listopada - w Polsce dzień niezmiernie ważny, gdy ludzie często zjeżdżają z bardzo daleka by odwiedzić groby najbliższych. Wszystkich Świętych to u nas święto państwowe, lecz w Indiach już niekoniecznie. Jednakże, jest jeden wyjątek! W południowoindyjskim stanie Karnataka 1-wszy listopada to także święto ustawowe i także wszyscy mają wolne. Jednak wolne wcale nie jest ze względu na Święto Zmarłych... Tego dnia obchodzimy bowiem niepodległość stanu Karnataka.

Rok temu byłam tego dnia w stolicy stanu - Bangalore. Chociaż ups! Przepraszam! Od dziś nazwa miasta się zmieniła. W dniu dzisiejszym kilka miast w Indiach - w Karnatace właśnie, zmieniło nazwę. Już nie mieszkam w Mangalore, tylko w Mangaluru, a stolicą stanu nie jest już Bangalore, tylko Bengaluru. Nie wiem w sumie czy to dobrze, czy to źle? Mąż jest niezadowolony, choć powrót do pierwotnej nazwy sprzed przybycia Anglików jest chyba czymś pozytywnym?

Dzień niepodległości w stolicy stanu obchodzony jest dość pompatycznie i nie mówię tu o jakichś wystąpieniach czy przemowach. Na każdym kroku widać było jednak mnóstwo przejawów patriotyzmu. Samochody obwieszone flagami, olbrzymie flagi przytwierdzone do autorikszy, czy też flagi na większości budynków. 

W naszym Mangalore jednak lokalnego patriotyzmu i flag brak. Fakt, że ten dzień jest co roku dniem wolnym, jest jednak wyjątkowo szczęśliwym zbiegiem okoliczności dla mniejszości katolickiej. A że w Mangalore Katolików nie brakuje, to miałam okazję pierwszy raz podpatrzeć jak obchodzone jest w Indiach święto Wszystkich Świętych.

Szufelka i zmiotka w ruchu.






















Przede wszystkim, już od rana na cmentarzu krzątali się ludzie. Tak samo jak w Polsce, sporo osób ruszyła do sprzątania nagrobków. Wprawdzie ludzie nie mieli aż tak zaawansowanych zestawów czyszczących i nikt nagrobków nie szorował szczotkami, ani nie mył detergentami, a jednak widok był niesamowicie znajomy! Zmiotki i szufelki poszły w ruch. Widać też było odgarnianie liści i wynoszenie śmieci w plastikowych reklamówkach. 

Trzeba tutaj też zaznaczyć, że przez całą resztę roku cmentarze są jednak puste, a nagrobki brudne i wyglądają wręcz na totalnie zapuszczone i zostawione na pastwę losu. Na co dzień nie widać też praktycznie żadnych osób odwiedzających groby bliskich. Wygląda więc na to, że akcja sprzątania jest tylko raz do roku. Wprawdzie nie mam nikogo znajomego wśród indyjskich katolików, żeby potwierdzić moje obserwacje, lecz spory cmentarz katolicki leży około 200 metrów od mojego mieszkania i przechodzę tam niemal codziennie, więc mówię o tym co widzę w inne dni roku. 
























Po monsunie cmentarz, jak i wiele innych miejsc w mieście, wyglądał jak obraz nędzy i rozpaczy. Tymczasem sporo grobów odmalowano, alejki oczyszczono i nagle cmentarz zaczął wyglądać znacznie lepiej. 

Główna fala odwiedzających zaczęła się schodzić dopiero późnym popołudniem. Za dnia był dzisiaj straszliwy upał. Drogi do kościołów się zakorkowały, gdyż wierni zmierzali do kościoła na mszę. 





























Podczas gdy w kościele trwała msza, na cmentarzu nadal było mnóstwo ludzi. Tak samo jak w Polsce, rodziny zmierzały ku grobom bliskich wyposażone w plastikowe reklamówki pełne kwiatów i świeczek. Kwiaty  to jednak nie były bukiety, ale długie wieńce sprzedawane w budkach na ulicy nieopodal kościoła. Świeczki zaś nie były zniczami, ale zwykłymi tanimi prostymi świeczkami. Wieńce kładziono na nagrobkach w mniej lub bardziej wymyślne wzory. 

Gdy msza się kończyła byłam już przy cmentarzy koło domu. Akurat ludzie wychodzili z kościoła. Ten cmentarz, który dotąd robił przygnębiające wrażenie zapomnianego i opuszczonego przez ludzi, nabrał dzisiaj życia. 

Kwiaty i świeczki na nagrobkach. 





























































































































Wszystkich Świętych w Indiach nie różniło się zasadniczo od tego w Polsce. Z drugiej zaś strony nie wiem do końca jak to w Polsce wygląda, gdyż nigdy tego dnia na grobach nie byłam. Rodzice byli przeciwni obchodzeniu wszelkich świąt. Rozmawiając dzisiaj z mamą i dzieląc się tym jak to wyglądało w Indiach od razu wstąpiło w nią napięcie i rozmowę dość szybko ucięła. Zadała mi jednak dość dziwne pytanie "czy nie tęsknię za polskimi zwyczajami?". Sęk w tym, że nie mam za jakimi tęsknić bo żadnych zwyczajów nie kultywowaliśmy.

A na koniec jeszcze cmentarz po zmroku. Sporo ludzi jeszcze się kręciło. Kilka rodzin siedziało dłuższą chwilę wpatrzonych w nagrobki. Akurat ten cmentarz, który jest idealnie widoczny z chodnika, przyciągnął też uwagę innych przechodniów. Ludzie przystawali przy otaczającym go murku i w zadumie patrzyli na święto katolików. Sporo osób stanęła jedynie by pstryknąć fotkę smartfonem. Wszyscy jednak ściszyli głos, jakby podświadomie czując że są świadkami momentu pełnego zadumy. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za Wasze komentarze

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...