26 listopada 2014

Gurji - Święto pierwszych plonów

Czasami w Indiach jest coś tak niesamowitego i niespodziewanego. Bogactwo różnych lokalnych zwyczajów bywa oszałamiająca, i tak naprawdę ni stąd ni zowąd może się zdarzyć, że trafimy na jakiś festiwal. Tym bardziej, że w Indiach świętuje się na ulicach. Jeśli więc coś się dzieje, to po prostu nie da się tego nie zauważyć. 

Pewnego dnia słyszę nagle za oknem jakąś muzykę, dudnienie i do tego co i rusz fajerwerki. Ale o co chodzi!? Patrzę w kalendarz, a tam nic. Sprawdzam w internecie, może jakieś święto stanowe? Nie, nic z tych rzeczy! Co się więc dzieje? Takich momentów w Indiach nie brakuje. Czasami to jakieś małe obchody w jednej ze świątyń, mała procesja. Ale tym razem okazało się, że zablokowane jest pół miasta, a na ulicach mnóstwo ludzi! Okazało się bowiem, że całe miasto wyszło świętować Gurji - święto pierwszych zbiorów warzyw i owoców po monsunie. 


W kilku strategicznych miejscach postawione zostały wielkie "gurji" - konstrukcje przypominające wieże. Korona przystrojona była w białe i czerwone flagi, w środku ołtarzyk z podobieństwem bóstwa, a wszędzie dookoła zawieszone girlandy z kwiatów oraz tony warzyw i owoców. Podczas święta wierni zwracają się ku bogowi Ganeshy, dla którego ofiarowane są pierwsze plony. Podchodząc do ołtarzyka trzeba zdjąć buty, jak w świątyni.




Podczas gurji użyto do dekoracji kilka ton warzyw i owoców. Po zakończeniu obchodów zostały one wystawione na aukcje uliczne. W kilku miejscach miasta ustawiono mini sceny, które użyto następnie do licytacji. Zwycięzcy zabrali produkty rolne do domu, a pieniądze z aukcji trafiły do świątyni.

Nie zabrakło też programów rozrywkowych. Na ulicy można było usłyszeć tradycyjną muzykę i śpiew. Dziewczynki ubrane w kolorowe tradycyjne stroje tańczyły z pałeczkami. Ten taniec nosi nazwę dandiya i słynny jest raczej w położonym znacznie bardziej na północ indyjskim stanie Gujarat. Może dlatego widziałam ten taniec dopiero drugi raz?



Ten dziwny "hieroglif" to litera "OM" - święty znak hinduizmu.

Sporo ulic zostało zamkniętych dla ruchu, a wzdłuż porozstawiały się budki z "pamiątkami", jedzeniem ulicznym, a pomiędzy widać też było stacje z wizerunkami Ganeshy. W tych punktach zatrzymywała się późnym wieczorem procesja, w której niesiono ze świątyni posąg bóstwa.


Była też scena na której znów odbywały się tańce, a po nich przemowy.

Idąc dalej kolejna scena. Tym razem można było obejrzeć występy yakshagany.

Na sam koniec dotarłam w końcu do procesji. Chyba dopiero pomału wyruszała. Posąg Ganeshy ustawiony był w przenośnej kapliczce. Dookoła kapłani z ogniem i mnóstwo wiernych. W tym miejscu droga była otwarta, więc panował straszny chaos. Samochody trąbiły, a wierni i tak stali na ulicy. Za moment też rozpętało się fajerwerkowe szaleństwo. Dla mnie już było tego za dużo i nie czekałam na dalszy rozwój wypadków. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za Wasze komentarze

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...