3 września 2014

Krishna Janmashtami - Jak świętujemy urodziny Kriszny w Karnatace

Post zupełnie nie po kolei! :) 

Zanim bowiem obchodziliśmy Ganesh Chaturthi, sezon festiwali indyjskich rozpoczęło święto Krishna Janmastami - czyli urodziny boga Kryszny. Jednak jakoś tak wyszło, że w sierpniu niezbyt było mi po drodze do laptopa, więc będzie teraz :)

Krishna Janmastami - tak jak większość indyjskich świąt, także ma ruchomą datę i wyznaczane jest według kalendarza księżycowego. W tym roku obchodzone było 17 sierpnia i zazwyczaj przypada właśnie w sierpniu lub na początku września. 

Teoretycznie dzień przed powinno się poświęcić na ścisły post, wykluczający nawet spożycie wody. W praktyce sporo osób decyduje się po prostu na dzień wegetariański, albo niektórzy jedzą same surowe warzywa i owoce.

W naszej rodzinie święto to nie jest zbyt okazale obchodzone i w domu nie robiono nic, włącznie z nieprzestrzeganiem postu. Niemniej jednak święta nie dało się nie zauważyć :)

Kryszna jako dziecko
z przybraną matką Jaśodą
Kryszna był postacią historyczną, a tak przynajmniej twierdzi wiele osób w Indiach. Miejscem jego narodzin (około 3500 lat temu) jest miasto Mathura pod Nowym Delhi, w północnych Indiach. Znajduje się tam okazała świątynia poświęcona Krysznie. Obchody w tym miejscu są zapewne bardzo okazałe, choć tak naprawdę to nie wiem, bo nie widziałam. Świątynię tą odwiedziłam jednak w 2009 roku, lecz niestety w środku nie wolno było robić zdjęć. 

Wyznawcy hinduizmu wierzą w reinkarnację i ponowne narodziny po śmierci, więc według przekazów Kryszna to ósme wcielenie (awatar) boga Wisznu. Wisznu to z kolei, w zależności od odłamu hinduizmu albo bóg jedyny-absolutny, albo bóg tworzący świętą trójcę (trimurti) Wisznu-Brahma-Shiva. Najsłynniejszymi wcieleniami ziemskimi boga Wisznu byli Rama (dzieje Ramy można przeczytać w Ramajanie) oraz właśnie Kryszna (jego dzieje opisane są w Mahabharacie). Obydwa eposy są bez problemu do dostania w indyjskich księgarniach jako książki, książeczki dla dzieci, w wersjach na DVD jako serial telewizyjny lub filmy animowane. [Co bardzo ciekawe, według niektórych jednym z wcieleń Wisznu był Budda, a nawet Jezus! ;)]

Legendę związaną z narodzinami Kryszny opowiedzieli mi siostrzeńcy, którzy w szkole na lekcji plastyki malowali tego dnia wizerunki niebieskoskórego Kryszny. Historia ta była jednak na tyle zawiła, że teraz musiałabym usłyszeć ją ponownie, aby powtórzyć :D Z resztą, całe dzieje życia Kryszny zawierają mnóstwo opowieści, z dzieciństwa, jak i z dorosłego życia. Zwłaszcza dla dzieci jest to ciekawa postać, gdyż Kryszna jako dziecko, był strasznym rozrabiaką. "Mały Kryszna" miał też swój serial animowany na kanale dla dzieci. 

Obchody tego święta, w zależności od regionu, są przeróżne. Zdecydowanie polecam na ten czas Mangalore, gdyż cały dzień nie można narzekać na nudę, a świętowanie ma wyjątkowo rozrywkowy charakter. 

Konkurs przebrań. Mangalore 2014
źródło: http://www.thehindu.com/
Przede wszystkim, malutkie dzieci, a nawet takie już szkolne, trzeba niemal obowiązkowo przebrać za małego Krysznę i to zarówno chłopców, jak i dziewczynki :D Robi się to dla czystej rozrywki, a cała rodzina ma wtedy ubaw po pachy. Przeglądając rodzinne albumy fotograficzne, widać że niemal każdy w dzieciństwie został małym Kryszną, a dawniej organizowano dzieciom z tej okazji nawet sesje fotograficzne. Dzieci przebierają się też na różne przedstawienia. W dzień święta Krishna Janmashtami, w kilku świątyniach w mieście był specjalny program rozrywkowy dla najmłodszych, konkurs przebrań i inscenizacje scenek z życia boga (coś jak u nas Jasełka).  

Co ciekawe, w Mangalore, świętowanie polega przede wszystkim na kultywowaniu lokalnych tradycji i rozrywkach. Jest to moment, w którym uaktywniają się lokalne grupy tańczących tygrysów hulivesha, których tańce i występy będą od tego dnia występować na wszystkich lokalnych procesjach, aż do kulminacji podczas święta Dasara, za mniej więcej półtora miesiąca. 

Tygrysy tańcują i robią akrobacje na ulicach.




























Od rana po mieście krążą trupy aktorskie inscenizujące taniec "pojmania niedźwiedzia". Towarzyszy temu śpiew i muzyka. Jest to jakaś stara lokalna tradycja, której dokładnie nikt mi nie był w stanie wytłumaczyć. Jest bo jest. Ludzie w Indiach bardzo rzadko się wgłębiają w sens tradycji, tylko po prostu bez namysłu ją powielają.
Grupa aktorska wędruje od domu do domu.
Taniec pojmania niedźwiedzia. 

Za to wieczorem zaczęła się huczna procesja uliczna, trwająca wiele godzin, z wolna podążająca głównymi ulicami miasta. Jest to jedna z dwóch (drugą jest procesja z okazji Dasary) najokazalszych procesji w mieście, w ciągu całego roku. Huk był nie do opisania, muzyka na cały regulator, dudnienie w bębny i inne atrakcje. Procesja zaczęła się po zachodzie słońca i trwała do późnych godzin. Ludzie wylegli całymi rodzinami na ulice, które zostały całkowicie zablokowane, a ruch samochodowy wstrzymany. Młodzi chłopcy tańczyli z ogromnym entuzjazmem w grupkach, a wszyscy się po prostu dobrze bawili zajadając uliczne jedzenie i oglądając przejeżdżające tabla. Tablo nazywają bowiem pojazdy, głównie ciężarówki, z podestami na których znajdują się aktorzy lub ruchome rzeźby, biorące udział w procesji. Będąc w Indiach koniecznie należy choć raz zaliczyć taką procesję!

Różni bębniarze dudniąc grupowo powodowali niesamowity hałas. 
Inscenizacja różnych scenek rodzajowych.














źródło: http://www.daijiworld.com/
Czymś nadzywczaj ekscytującym jest fakt, że Mangalore ma też swoją wersję Dahi Handi! Z którego słynie raczej Mumbai, gdzie wieże ustawione z ludzi są po prostu przeogromne. W Mangalore wieżyczki mamy skromne, ale są! Dahi Handi nazywa się u nas Mosaru Kudike. Zabawa zaczerpnięta jest z dziejów małego Kryszny, który był łasuchem i zwykł podkradać masło ze spiżarni. Gliniany dzbanek wypełniony maślanką zawiesza się więc wysoko, a uczestnicy gry muszą się do niego dostać tworząc piramidę. 




Co jeszcze można zrobić aby poczuć jakoś atmosferę tego święta?
Zdecydowanie można udać się do świątyni ISKCON, których w Indiach nie brak, co też i uczyniliśmy. Gdyż niestety w tym roku, święto spędziliśmy w Bangalore, gdzie w żaden większy sposób nie świętowano, a przynajmniej nie w naszej okolicy. 
W strugach deszczu, w niesamowitym hałasie dookoła i tragicznych tłumach wewnątrz, zobaczyliśmy bardziej niż miejsce kultu, centrum handlu i komercję. Niemal wszystko było na sprzedaż, włącznie z "naciągaczami-zabawkami-duperelami" dla dzieci, które oczywiście widząc te cudeńka wymuszały zakup. Choć nie powiem jedzenie było dobre i ceny przekąsk niewygórowane.

  
Świątynia ISCKON Bangalore. W środku nie wolno robić zdjęć.
Prasad - darmowe jedzenie poświęcone w świątyni. A do miejsca kultu wchodzimy z szacunku na boso, nie ważne że pada. Trzeba iść brodząc w kałużach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za Wasze komentarze

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...