2 września 2014

Ganesh Chaturthi 2014

Słoniogłowy bóg Ganesha
Ganesh Chaturthi to jest właśnie TO święto w rodzinie męża, na które czeka się cały rok, które obchodzi się najokazalej i na które obowiązkowo należy wybrać się w rodzinne strony. Co roku gromadzi kilkadziesiąt członków rodziny i choć tym razem przybyło mniej osób, to i tak było nas w sumie około trzydziestu. W tym roku święto obchodziliśmy w piątek, 29 sierpnia. W Indiach jest to święto państwowe, choć wiele osób świętowanie zaczęło już dzień wcześniej.   

Dekorowanie domu, spotkania rodzinne, specjalne potrawy i w pewnym stopniu atmosfera przypomina Boże Narodzenie. Jednakże, co ciekawe nie w każdym domu trwa gorączka przygotowywań i nie w każdym domu stawia się posąg słoniogłowego boga Ganeshy. Zasady świętowania są bowiem dość ściśle określone, choć mąż twierdzi, że obecnie z roku na rok, następuje coraz większa komercjalizacja i nie wszędzie przestrzega się starych tradycji. 

Przede wszystkim, nie można stawiać figurki Ganeshy ot tak sobie, dla dekoracji. Stawianie i dekorowanie posągu bóstwa musi się zawsze wiązać ze ścisłymi obrzędami religijnymi i wymaga pełnego zaangażowania rodziny, a zwłaszcza gospodarzy. Gospodarzem z kolei, jest bardzo często najstarszy z wujków w rodzinie. Z czasem obowiązek ten spada na syna tego wujka. Panuje tutaj ścisła hierarchia i zapewne wielu powiązań do tej pory nie jestem świadoma. Nie można, ot tak sobie, zmieniać domów i rodzin. Sytuacja wygląda więc tak, że obchody co roku są w tym samym domu, prowadzone przez tego samego gospodarza, a cała reszta rodziny zjeżdża się w to miejsce, pozostawiając własne domy bez zmian. Co więcej, święto obchodzi się w rodzinie od strony ojca, a młoda żona po ślubie idzie zazwyczaj świętować razem z nową rodziną męża. Nie wolno też, bez powodu zaprzestać obchodzenia święta. Rodzina, która rozpoczęła tą tradycję, musi ją koniecznie kontynuować co roku, goszcząc i żywiąc pozostałych licznych gości. Tak to przynajmniej wygląda w teorii.

W naszym wypadku obchody są co roku w Mangalore, w mieszkaniu najstarszego wujka od strony matki. Teściowa bowiem bardzo młodo owdowiała, gdy dzieci były jeszcze małe i od tamtej pory, z powrotem zaczęła obchodzić wszelkie święta ze swoją dawną, panieńską rodziną. Stworzyło to nietypową sytuacje dla mojego męża, który w zhierarchizowanych obchodach, nagle nie miał żadnej większej roli do odegrania, oprócz obecności w formie gościa. Z tego samego też powodu, ja jako jego żona także nie miałam żadnej roli do odegrania i pozostawało mi siedzieć i patrzeć. 

Wujek niestety zmarł przed trzema laty, a obowiązek organizacji święta spadł na jego dwóch synów. Jednakże rolę gospodarza, pełni póki co najstarszy męski członek rodziny, czyli kolejny wujek, brat zmarłego. Kilkadziesiąt lat wcześniej, rodzina nagle przestała organizować w domu Ganesh Chaturthi i nagle zaczęły ją dotykać różne nieprzyjemności, a ponadto okazało się że żadne z licznych dzieci, nie ma głowy do nauki, wszyscy mają słabe stopnie, dwóch najstarszych braci nie dostało się na żadne studia, a interes który przejęli po ojcu doprowadzili do ruiny. Zrozpaczona rodzina udała się więc po poradę do astrologa, który od razu ich zapytał dlaczego przestali organizować Ganesh Chaturthi. Był to więc rodzaj klątwy. Od tego czasu Ganesha znów gości w ich domu co roku, a kolejne pokolenia żyją w miarę dostatnio i nie narzekają na niepowodzenia w szkole czy w biznesie. Tak się przedstawia mniej więcej rodzinna historia :) 

Świętowanie rozpoczęliśmy tego dnia pobudką skoro świt, gdyż o 7 rano była zbiórka pod warsztatem produkującym figurki Ganeshy. Rodzina męża od lat zamawia posąg u tego samego wytwórcy, który specjalizuje się w tradycyjnych i biodegradowalnych wyrobach z gliny. Każda rodzina, instytucja, czy świątynia ma swoją rubrykę w rejestrze, a wytwórca bez pytania zawsze zna rozmiar i wzór jaki ma dla kogo wykonać. Jedynie na miesiąc przed obchodami należy dostarczyć podest, na którym stawiana będzie rzeźba. Podobno też co roku każda figurka jest odrobinę "grubsza", tzn. musi być dodane trochę więcej gliny niż rok wcześniej, na znak dobrobytu jaki przynosi słoniogłowy bóg. Jednakże, czy to nie powinno oznaczać, że po wielu latach figurka będzie ogromna? :D Nie mam pojęcia. 

Figurki Ganeshy gotowe do odebrania w warsztacie.

Uroczyste przenoszenie figurek do domów, czy świątyń.
Miejsce wydawania posągów było bardzo niepozorne, ale za to ludzi było mnóstwo. Ganeshę z warsztatu wyniosło dwoje kuzynów - synów zmarłego wujka, gdyż tak nakazuje hierarchia. Już na początku posąg był pobłogosławiony przez kapłana. Dookoła inne liczne rodziny, dokonujące tego samego obrzędu, a także przedstawiciele i reprezentanci świątyń, a nawet instytucji publicznych. Po swojego Ganeshę przyszli więc m.in. policjanci oraz straż pożarna. 

Ganesha przewieziony został do domu na tylnym siedzeniu samochodu, a po obydwu stronach pilnowało go dwóch "strażników". Na progu domu, żona starszego z braci przywitała boga, trzymając w dłoniach talerz napełniony wodą oraz proszkiem kumkum, wykonując nim kilka okrążeń na wysokości posążku. Następnie jeden z kuzynów rozbił u progu całego kokosa - na szczęście. 

W domu czekał już gotowy ołtarzyk, lecz najpierw trzeba było Ganeshę udekorować różną biżuterią, artefaktami i kwiatami, a nawet dodatkowym makijażem. Dzieci od razu zgromadziły się dookoła, patrząc z otwartymi buziami.

Dekorowanie Ganeshy może przypominać trochę ubieranie choinki.
Podczas gdy faceci ubierali Ganeshę, kobiety zajmowały się już od rana gotowaniem. Co ciekawe, gotować nie mogą wdowy. Główną gospodynią ma być żona najstarszego z męskich potomków. Głównym gospodarzem był u nas wujek stary kawaler, wobec czego rola gospodyni przypadła żonie najstarszego kuzyna. Inne zamężne kobiety jej pomagały. Podobno te zasady dawniej były bardzo restrykcyjne. Obecnie jednak, wdowy kroiły składniki i pomagały w inny sposób, omijając jednak sam proces gotowania. Trzeba było przygotować dania na śniadanie, lunch i obiad. Dania muszą być obowiązkowo, co roku te same. Jeśli jakieś danie zostanie dodane, należy je od tego momentu kontynuować. Dania są obowiązkowo ściśle wegetariańskie.


Przygotowania w kuchni.














Osoby niegotujące mogą się udzielać robiąc np. łańcuch z kwiatów. Ganesha dostał jednak łańcuch kupny.


Godzina przybycia kapłana została już wcześniej ustalona, więc przygotowania przebiegają nieśpiesznie z przerwą na śniadanie. Dzieci od razu zaczęły zabawy, a dorośli zasiedli do plotkowania. 

Ganesha wkrótce też został finalnie ozdobiony i zajął miejsce na przygotowanym ołtarzyku. 

Święto to, ma znaczenie ściśle religijne i główne obchody polegają na wspólnych modlitwach. 

Wraz z przybyciem pandita - hinduistycznego kapłana, rodzina zebrała się do wspólnych modlitw. Na obchody mogą być też zaproszeni znajomi, czy sąsiedzi. Jeśli ktoś dodatkowy ma przyjść to pojawia się właśnie w tym momencie.

Wraz z panditem, ceremonię prowadził najstarszy męski członek rodu.
Wspólne modlitwy trwały ponad pół godziny i zawierały wiele przeróżnych ceremonii i rytuałów, włącznie z intonowaniem wersetów z mantrami

Pod koniec modlitwy należy rozłupać kokosa , a także poświęcić jedzenie i ofiarować je bóstwu.
Ganesha po modlitwach był dodatkowo ozdobiony i obdarowany jedzeniem
Ganesha otrzymał liczne dary w postaci jedzenia. Co ciekawe, najstarszy wujek, jak co roku ofiarował maleńką sztabkę złota. Takich sztabek jest już uzbieranych kilkanaście. Jest to zabezpieczenie na przyszłość i wypadek, gdyby miało zabraknąć pieniędzy na obchody, bo jak wiadomo zaprzestanie świętowania, ma się ponownie wiązać z klątwą na rodzinie.

Tradycyjne potrawy.
Po zakończonych modlitwach wszyscy goście zostali poczęstowani z półmiska z orzechami nerkowca, migdałami i dużymi grudkami cukru. Zaraz po tym zasiedliśmy na podłodze do lunchu, jedząc tradycyjnie siedząc po turecku, a za talerz służył nam liść bananowca. 

Po lunchu każdy udał się na spoczynek. W Indiach sporo osób ucina sobie po południu drzemkę. My wróciliśmy się do domu, aby następnie powrócić wieczorem na drugą część, zaliczając jeszcze po drodze urodziny córki kuzyna. 


Ganesh Chaturthi, to jedna z dobrych okazji aby się wystroić i ubrać w tradycyjne stroje. Co więcej, rano i po południu wszyscy wystąpili w innych kompletach. Nie ma tutaj jakiejś reguły, a przynajmniej w naszej rodzinie. Były zarówno zachodnie koszule u mężczyzn, ale też i tradycyjne kurty. Dziewczynki ubrane były np. w świecące aczkolwiek zachodnie sukienki. Ja z rana wystąpiłam w salwar kameez, za to na wieczór wbiłam się w sari, na co nie decyduję się zbyt często, bo raczej nie przepadam, ale jakoś mnie naszło. :) Reguły nie ma, inna kuzynka rano była w sari a wieczorem w salwarze.


Wieczorne modlitwy także trwały około pół godziny. W decydującym momencie należy głośno uderzać w metalowy bębenek. Wszyscy zebrani wypowiadali też za kapłanem różne imiona Ganeshy, następnie wykonywali obrót wokół własnej osi i oddawali ukłon na podłodze. Takich powtórzeń było 21, gdyż wypowiedziano 21 imion.

Wieczorne modlitwy - bębenek i obroty.


















Ganesha po całym dniu świętowania.



Wizyta pandita, jest oczywiście zawsze płatna. Gdy zakończył on swoje obrzędy, Ganeshę zdjęto z ołtarza. Przed jego podobizną postawiono talerz z wodą zmieszaną z czerwonym proszkiem kumkum, a każdy z obecnych musiał pochylić się i ujrzeć odbicie bóstwa w tej miksturze. 
Oglądanie odbicia Ganeshy w talerzu.
Nawet jednodniowe obchody, wiążą się z dużymi kosztami i sporym zaangażowaniem, wobec czego niewiele osób decyduje się trzymać posąg dłużej niż jeden dzień. Nasz Ganesha musiał już wieczorem opuścić dom. Niektóre rodziny trzymają posąg przez dwa dni, lecz oznacza to, że następnego dnia muszą powtórzyć cykl kultu.  

Posąg został więc rozebrany, a jedna osoba skrzętnie notowała wszystkie zdejmowane ozdoby i sztabki złota w rodzinnym notatniku. Ozdoby są bowiem bardzo drogie i wykonane m.in. ze srebra lub złota. Przez resztę roku trzymane są w sejfie.

Następnie Ganesha był pożegnany i wyniesiony na zewnątrz. Sąsiedzi z piętra niżej posąg wsadzili do samochodu i odwieźli albo nad morze albo nad rzekę. Nasz Ganesha ląduje jednak co roku w głębokiej studni, usytuowanej kilkaset metrów od bloku. 

Idziemy z procesją, głośno waląc w bęben i rozdając sąsiadom i napotkanym przechodniom prasad - poświęcony pokarm. A po prawej nasza studnia.
Ganesha tuż przed zanurzeniem. A po wylądowaniu pod wodą, cała studnia zaczęła bulgotać, jak szklanka z tabletkami musującymi. To znak, że gliniany posążek się rozpuszczał.
Tuż przed samą studnią, zgromadzona rodzina wielokrotnie wykrzyknęła słowa "Ganpati Bappa Morya!", "Ganpati Bappa Morya!". Jest to część pieśni, której pierwsze słowa znaczą mniej więcej: "Oh Lordzie Ganpati (jedno z wersji imion Ganesha), przybądź szybko znów za rok". Morya, z kolei był świętym i najzagorzalszym wielbicielem Ganeshy, jest to postać historyczna. 


Po Ganeshy pozostał pusty ołtarzyk. Teraz można zjeść wieczorem obiad i siedzieć razem całą rodziną plotkując.
















A przed nami jeszcze kilka wielkich i głośnych procesji ulicznych, podczas których odprowadzone do zanurzenia zostaną ogromne posągi Ganeshy ze świątyń. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za Wasze komentarze

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...