30 lipca 2014

Ramanagara i Sholay

Obejrzałam w końcu "Sholay"! Namawiano mnie od dawna, lecz jakoś nie miałam ochoty aż do czasu gdy odwiedziliśmy okolicę, w której kręcono ten kultowy film. Sholay to najpopularniejszy i najbardziej dochodowy film indyjski wszech czasów. Zna go i oglądał go niemal każdy mieszkaniec Indii, dialogi stały się kultowe i ludzie znają je na pamięć, a postacią okrutnego i przerażającego Gabbara Singh'a rodzice w Indiach straszyli małe niegrzeczne dzieci. Mój mąż jako dziecko też słyszał "jak będziesz niegrzeczny to Gabbar Singh Cię zabierze". Film trwa 3 i pół godziny. Nie dałam rady obejrzeć za jednym podejściem. Dodatkowo po obejrzeniu pierwszej połowy wcale nie miałam ochoty na drugą. Film mnie w żaden sposób niestety nie zachwycił, choć był nawet ok do obejrzenia, biorąc poprawkę na to, że jest to produkcja z 1975 roku. Sholay to film gangsterski w stylu przypominający western. Zaliczony też został do Top 10 najlepszych Indyjskich filmów. Co ciekawe w tym roku był do obejrzenia w indyjskich kinach w wersji 3D! 

Pomimo, że film nie był dla mnie w żaden sposób nadzwyczajny, to miejsce w którym go kręcono jak najbardziej! Lokalizacja i cała okolica są rewelacyjne. Sholay filmowano bowiem pośród skalistych terenów wokół miasteczka Ramanagaram, około 50km na południowy-zachód od Bangalore. Wprawdzie żadnych pozostałości po filmie tam nie ma, lecz są za to piękne widoki.



Teren jest rozległy i można wybierać spośród wielu skalistych gór. Jest to dość popularny kierunek m.in. do wspinaczki skałkowej. Lokalne biura turystyczne np. w Bangalore oferują 1-2-dniowe wycieczki przygodowe, podczas których organizowany może być spływ kajakami, wspinaczka, lub spanie pod namiotem. W Indiach z całą stanowczością odradzam samodzielne biwakowanie gdziekolwiek! To jest coś czego po prostu w tym kraju pod żadnym warunkiem nie wolno robić! Jeśli spanie pod namiotem, to tylko w sposób zorganizowany! Należy sobie jednak zdawać sprawę, że są to wyprawy przewidziane dla lokalnych turystów, dostosowane pod ich potrzeby. Co ciekawe nadal popularne są wyprawy śladami Sholay, np. rowerowe.

Ponieważ my wspinać się nie umiemy i mieliśmy do dyspozycji 1 dzień, a dojazd z Bangalore odbył się komunikacją publiczną, wybraliśmy wzgórze o nazwie Revanasiddeshwara Betta nieopodal Ramanagaram. Samo miasteczko jest tłoczne i brzydkie. Słynie za to z marketu jedwabnego. Turystów przyciągają jednak położone wokół wzgórza. Drugim wartym odwiedzenia w tym miejscu wzgórzem jest: Ramdevru Betta (Sholay był kręcony właśnie tam). 



Dotarcie z Bangalore odbyło się dość sprawnie, choć na pewno o wiele lepiej wybrać się samochodem. 
  • Najpierw autobusem miejskim na zajezdnię położoną przy Mysore Road.
  • Następnie łapanie autobusu zamiejskiego w kierunku Mysore. Dojazd do Ramanagaram zajął 1 godzinę.  
  • Z Ramanagaram do wzgórza jest 14km na południe. Kursują lokalne autobusy.
  • Lokalny autobus zatrzymuje się na wsi, z której kursują do wzgórza (4km) autoriksze. 

U podnóża od razu wiadomo, że to miejsce odwiedzają turyści. Stoiska z pamiątkami i sklepiki są pierwszym co ujrzymy.































Ponieważ wzgórze jest miejscem religijnym i podczas wspinaczki znajdziemy aż 3 świątynie, już u podnóża można się natknąć na świątynne rydwany wykorzystywane do różnych procesji.

'

Pierwsza napotkana świątynia jest jeszcze w fazie budowy. Konstrukcja oblegana jest przez małpy. Idąc dalej także trzeba bardzo uważać. Małpy mogą być agresywne. 

Do pewnego momentu można iść w butach, dalej na boso. Wzgórze jest święte, więc tak samo jak do świątyni, wchodzimy na górę boso. Butów pilnują panie żebraczki, których bardzo dużo w dolnych częściach trasy. Trzeba im później dać małą jałmużnę. My daliśmy 5Rs tylko jednej pani, która pilnowała. Jej sąsiadki były bardzo zazdrosne, gdyż normalnie ludzie dają 1-2Rs i aż jej nagadały (dobrze, że nie nam!). Cała trasa wyryta jest w skale. Miejscami bywa bardzo stromo! Na trasie byli ludzie z małymi dziećmi i było to dla nich pewne wyzwanie. 

Na trasie niesamowite widoki i wiele żebraczek.
Chociaż wchodzenie było średnio-łatwe, to jednak upał dawał się we znaki. Wchodziliśmy w samym środku indyjskiego lata - w kwietniu. Upał był nie do zniesienia. Bardzo ważne żeby zabrać ze sobą odpowiednią ilość wody! My z jedną butelką popełniliśmy błąd! Dodatkowo po drodze rodzice poprosili aby dać się napić ich dziecku. Wody więc szybko zabrakło.

Całe szczęście na całej trasie postawione jest zadaszenie dające cień. W innym wypadku można poparzyć sobie stopy na rozżarzonej skale.

Na samym szczycie stoją dwie małe białe kapliczki. Warto też zejść kawałek na drugą stronę szczytu. Pod skałą wciśnięta jest tam trzecia świątynka, która z zewnątrz ma tylko płaską ścianę, lecz w środki jest wizerunek boga Shivy i siedzi kapłan. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za Wasze komentarze

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...