19 czerwca 2014

Indyjska kultura piękna

Brzuch nie musi być płaski
Wygląd zewnętrzny jest w Indiach bardzo ważny. Jak Cię widzą tak Cię piszą. Oczywiście jest grono kobiet mało dbających o siebie, lecz większość przywiązuje do tego sporą wagę. Status społeczny nie ma tu znaczenia. W Indiach panuje kult piękna. Tzw. "beauty parlours", czyli salony piękności są tak samo w slumsach jak i luksusowych miejscach dla wyższych sfer. W moich oczach ichnie dbanie o siebie ma różny skutek i często jednak efekt końcowy jest bardzo daleki od ładnego, choć innym razem powala na kolana. Z drugiej zaś strony kobiety są poddane różnym presjom i naciskom, a nadmierna koncentracja na wyglądzie będzie niesmaczna i w złym guście. Panna młoda jaka by nie była mądra i fajna, i tak na ślubie będzie oceniana po wyglądzie. Ideałem piękna jest kobieta o jasnej cerze i o ciemnych bardzo długich i gęstych włosach. Ma być wysoka o normalnej, lekko zaokrąglonej budowie. Szupłe dziewczyny są uznawane za zanadto wychudzone. Rok temu byłam świadkiem jak się zastanawiano, czy zgodzić się na aranżowanie małżeństwa z pewną dziewczyną czy nie, bo była za chuda. Dużo Indusek nosi sari i wylewający się tłuszczyk z boczków oraz lekko wydatny tłusty brzuszek nie jest tabu, nikomu to nie przeszkadza, nie dziwi. 

Podstawowe zabiegi urodowe to:


Najpopularniejszy olejek
kokosowy
1. Olejowanie włosów, robią to mężczyźni i kobiety. Ludzie tutaj w większości mają genetycznie grube i mocne włosy. Mnóstwo kobiet na ulicy ma warkocze grubości mojego przedramienia. Długość optymalna to do pasa. Dbanie o włosy to podstawa dbania o siebie. Reklamy olejków do włosów królują w mediach. Odżywki do włosów może nie być, ale olejek koniecznie! Włosy mają być lśniące i mocne. Nie zapomina się też o skalpie i pielęgnacji skóry głowy. Są olejki specjalnie przeznaczone na skalp, lecz są trochę mniej popularne i częściej będą poszukiwane jako specyfik leczniczy niż kosmetyk. Najpopularniejszym olejkiem jest olej koksowy. Ten sam olejek stosują wszyscy i bogaci i biedni. Dobrze sprawuje się na indyjskim grubym włosie. Na moich cienkich blond włosach niekoniecznie, efekt jest wręcz odwrotny od zamierzonego. Znalazłam jednak inne indyjskie olejki pasujące moim włosom.


2. Dla kobiet nitkowanie brwi to podstawa. Dużo Indusek miałoby bez tego okropne krzaki zamiast brwi. Z drugiej strony jeśli brwi są naturalnie w miarę ok, to często nie są w ogóle ruszone. Kształt brwii po wynitkowaniu mają przepiękny. To mój lekki fetysz, a te zrobione indyjskie brwi mnie fascynują. Metoda nitkowania brwi znana jest w tych regionach od wieków i do dziś stosowana w każdym salonie piękności. 



3. Depilacja: Indusi w dużej mierze mają genetycznie nadmiar włosów na ciele.  Depilacja włosów to często konieczność. Zwłaszcza włosy na twarzy u kobiety (wąsik, bokobrody) oraz przedramię. Indusi potrafią się mocno zdziwić jeśli kobieta ma włosy na przedramionach (ok jeśli ktoś ma krótkie, cienkie i niewidocznie to nie, bo tego nawet nie widać). Nie wiem jak to jest z nogami, gdyż kobiety ich raczej nie pokazują. Brzydko za to wyglądają już takie dojrzalsze uczennice (ok 15-16lat), które mają mundurki ze spódniczką, a do tego włosy na nogach niczym dżungla. 

4. Cera ma być idealna, bez skaz. Powietrze w Indiach bywa przeokropnie zanieczyszczone, czasem nawet nie spalinami tylko ogólnym kurzem i pyłem. Z kolei w nadmorskich rejonach o dużej wilgotności powietrza jest lepko, pot płynie po twarzy zatykając pory, a brud jeszcze łatwiej osiada na skórze. W takich warunkach łatwo o trądzik, przebarwienia czy inne kłopoty z cerą. Maseczki, żele do mycia twarzy, kremy itd., w zasadzie wszystko jest nastawione na głębokie oczyszczanie i walkę z trądzikiem. Produkty do cery suchej są w mniejszości, choć oczywiście też się znajdą. Na mieście mnóstwo dermatologów oraz klinik urodowych specjalizujących się w dbaniu o piękną skórę. 

Fair & Lovely
kultowy krem wybielający
5. Mania białości: W Indiach panuje kult białej cery. Kremy wybielające do twarzy i ciała to podstawa reklam w telewizji. Im kto ma bielszą karnację tym lepiej. W Indiach sami Indusi oceniają się nawzajem po kolorze skóry. Ludzie chcą wybielać skórę, żeby podkreślić swój status społeczny. Mężczyźni też się wybielają. Im kto bielszy tym teoretycznie wyższa klasa, im ktoś ciemniejszy tym niższa. Poza tym im się to bardziej podoba. Ciemna czy czarna cera jest uznawana za brzydką, nieatrakcyjną. Im bledsza cera tym piękniejsza. Zwłaszcza młode dziewczyny o ciemniejszej karnacji czują się mniej atrakcyjne, a ich szansa na dobre zamążpójście trochę maleje. Filtry do twarzy z faktorem SPF 50 i PA+++ bez problemu są wszędzie do dostania, tak samo jak kremy wybielające do twarzy i ciała. Nie wiem niestety tak do końca jak ze skutecznością tych kremów. Faktycznie przyspieszają schodzenie opalenizny. Kiedyś przez przypadek używałam wybielającego żelu do mycia twarzy i faktycznie zrobiłam się całkiem biała jak w zimie. Na mojego męża jednak Fair & Lovely nie działa wcale. Ja tym kremem smarowałam skórę na górnej części stóp, aby zlikwidować opaleniznę ale też bezskutecznie. Krem jest chyba przereklamowany :D 

6. Makijaż: na co dzień mało kobiet się maluje. Zwłaszcza w południowych Indiach, pełen makijaż w zwykły dzień jest trochę w złym guście i może niezbyt dobrze świadczyć o dziewczynie. Również mi kilka osób zwróciło uwagę, że za dużo się maluję. Jednak ogólnie rzecz biorąc mam to gdzieś. Dominuje tutaj czarna kreska na linii wodnej. Ten tak wyśmiewany i krytykowany makijaż w polskich blogach urodowych jest tutaj często całym makijażem. Owszem mi także się to średnio podoba, choć są osoby którym tutaj nawet pasuje. Ponieważ włosy, brwi, oczy mają czarne, to czarna kredka na linii wodnej nie razi aż tak bardzo. Czasem dochodzi też eyeliner na górną powiekę. Jak gdzieś wychodzą to w użyciu jest szminka. Siostra mojego męża za cały makijaż ślubny miała właśnie tylko samą szminkę, choć obecnie panny młode się bardziej malują. Podkłady, róż, cienie itp. większość kobiet nie używa, chyba że właśnie na ślub. Te produkty na twarzach dziewczyn można tylko czasem zobaczyć w centrach handlowych. Ewentualnie podkład noszą czasami osoby z trądzikiem i bliznami, czyli tak jak na całym świecie starają się zatuszować problemy skórne. Od jakiegoś czasu jest trend aby wprowadzić do bardziej powszechnego użycia kremy BB. Reklamy zalewają zewsząd. Faktycznie tubki znikają z półek, więc kto wie?

Swoją drogą wybór kosmetyków pielęgnacyjnych jest w Indiach zdecydowanie mniejszy niż w Polsce. Rynek w tym zakresie dopiero się rozwija. O ile w dużych miastach, w dużych centrach handlowych są drogerie z większym wyborem, to już w takim Mangalore, o takie miejsce znacznie ciężej. Jest jedna mała drogeria z prawdziwego zdarzenia. Kosmetyki są też w supermarketach, a oprócz tego mamy uliczne fancy shops, gdzie jest "mydło i powidło" od bransoletek, po właśnie jakieś kosmetyki, parasolki, plecaki, torebki, sztuczną biżuterię, rożki z henną, spinki i gumki do włosów, sztuczne włosy itd. 

DZIWNE FAKTY:
  • W Indiach praktycznie codziennie można się natknąć na dziewczyny, które mają długie paznokcie pomalowane na neonowe kolory u lewej ręki, a ręka prawa ma paznokcie jak ogryzki i bez lakieru.
    Wytłumaczeniem jest fakt, że jada się ręką - prawą ręką. Ręka którą wkładamy do jedzenia nie będzie mieć więc szponów, a tylko króciutkie paznokcie bez lakieru. Dla mnie to jest śmieszne i groteskowe. Ale nie ja to noszę, więc nie moja sprawa.
  • Przyglądając się paznokciom u stóp są one też długaśne, jak szpony. W życiu tak długich nie widziałam. Tutaj i tak nosi się w zasadzie tylko klapki lub sandały, szpony na stopach pomalowane neonowo muszą więc być!
  • Bodajże drugim najczęściej reklamowanym produktem po kremach wybielających jest MYDŁO - takie zwykłe w kostce. Moim zdaniem świadczy to o początkującym rynku kosmetyków oraz o rzeszy mało zamożnych konsumentów, których w zasadzie tylko na mydło stać.
  • Większość ludzi ma okropnie zaniedbane stopy. Skóra popękana tak, że aż oczy bolą gdy się patrzy. Chociaż są kremy do stóp to jednak temat pielęgnacji stóp jest zazwyczaj całkowicie pomijany, a stopy ludzie w Indiach mają przeokropne. Wynika to z ciągłego chodzenia na boso. Po domu na bosaka, na dworze w japonkach.

4 komentarze:

  1. Zgadzam sie w 100% z tym.wpisem, sczegolnie stopy sa w oplakanym stanie.
    Co do pomalowanych paznokci w Chennai widywalam mezczyxn z pomalowanym.jednym szponem.(z reguly kciuk) do tej pory nie wiadomo czemu to mialo sluzyc :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szpon to jest prawdziwa nierozwikłana zagadka! Tyle osób pytałam i nikt nic nie wie, a i tak niemal codziennie kogoś widzę ze szponem! O co chodzi? Nie wiadomo! Ja częściej widzę szpon na ostatnim małym palcu ale i na kciuku też bywa!

      Usuń
  2. Ohhh.... ten krem wybielający...nie pamiętasz może nazwy...? Super blog bardzo i się podoba!! Pozdrawiam serdecznie Patrycja.

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny post.
    Kocham Indie za ich świetne szkoły jogi :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Wasze komentarze

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...