6 czerwca 2014

Biała synowa w indyjskiej rodzinie

Czyli post o tym jak to jest brać w Indiach ślub z miłości "love marriage" oraz co na to indyjska rodzina. Przede wszystkim nie taki wilk straszny jak go malują, czyli nie jest aż tak źle. W końcu to też ludzie i bywają "ludzcy" tylko żyją w innym systemie wartości i przekonań. Po prostu mają inny pogląd na to jak powinno się żyć, co jest odpowiednie a co nie. Jednak wchodząc w związek mieszany z Indusem trzeba choć trochę poznać tą inna kulturę, czego też ja nie uczyniłam...
A przynajmniej nie wystarczająco. Coś tam chwilę przeczytałam i tyle. Zaufałam, że ten mój wybrany facet ogarnie sytuację, a ja nie będę musiała o nic się martwić i będąc sobą zostanę zaakceptowana i polubiona. Częściowo tak też się stało, a częściowo nie. Przyznaję miałam więcej szczęścia, niż wiedzy i rozumu, lecz szczęście podobno też jest w życiu ważne.

Przez poznanie kultury z kraju pochodzenia partnera, mam na myśli raczej dowiedzenie się "jak to tam u nich jest"ale nie musi to oznaczać, że tak będzie wyglądać wspólna przyszłość. W końcu związek to rozmowa i umowa na jakich zasadach będziemy żyć. Wiedza jednak nie zaszkodzi, a może pomóc zrozumieć. Z drugiej strony, aż tak skłonna do uzewnętrzniania się publicznie, wylewania z siebie szczegółowo emocji ani do pisania sensacyjnych opowieści ze swojego życia nie jestem. Choć na pewno tematów by nie zabrakło :D Postanowiłam jednak napisać tego typu post, gdyż całe życie byłam skryta i nic pozytywnego z tego też nie wynikło, więc może teraz spróbuję na odwrót.

Rodzina mojego męża jest bardzo liczna. To typowa ogromna indyjska familia. Z obydwu stron po 8 wujków i ciotek, ponad dwudziestu kuzynów, z których wiele ma już swoje dzieci, w tym dzieci dorosłe. Kuzynów i wujków w drugiej linii nie zliczę, a w Indiach to nadal się wlicza w bliską rodzinę. Taki układ z jednej strony może być pomocny: nawet jeśli jedna osoba będzie czarną owcą (mój mąż), to są pozostali żeby nadrobić tą małą niedoskonałość w perfekcyjnym obrazie rodziny. Może też być uprzykrzające, bo każdy z osobna i wszyscy razem czują się w obowiązku wtrącać w Twoje życie.

Indyjskie rodziny wolą podążać za tradycją, każdy element - członek tej machiny, ma znać swoje miejsce i postępować tak jak się tego od niego oczekuje. Odstępstwa od normy, jakieś dziwne zachowania, a tym bardziej konflikty nie mają prawa wyjść na światło dzienne, poza obręb rodziny. Nawet wewnętrzne konflikty są bardzo źle widziane. Nie wypada się kłócić. Małżonkowie jeśli są na siebie źli, powinni to załatwić między sobą np. w sypialni, ale już w salonie z resztą rodziny mają przybrać maskę i udawać zgraną parę oraz zachowywać się zgodnie ze swoją rolą.

"Co ludzie powiedzą?" to pierwsza myśl w głowach tradycyjnych Indusów. Powiedzonko, które u mnie powoduje irytację i przewracanie oczami jest dla nich naprawdę ważne. Pojęcia obowiązku i powinności są zawsze  na pierwszym miejscu. Powinnością syna jest mieszkać z rodzicami i opiekować się nimi na starość oraz być im posłusznym. Powinnością żony jest usługiwać i dbać o teściów, męża, dzieci, dom. Ma być ozdobą męża, reprezentować go i rodzinę podczas niekończących się wydarzeń społecznych. Żona jest także osobą podtrzymującą tradycje rodzinne i religijne, a wkraczając w rodzinę męża ma podążać za tradycjami obowiązującymi w jego domu i zapomnieć o starym życiu. Różne święta żona będzie obchodzić w gronie rodziny męża (choć jest też w sumie wiele wydarzeń, w których spotkania lub obchody odbywają się w domu panieńskim).

W całym regionie panuje też przekonanie, że żona przejmuje wyznanie męża, a jeśli jest uparta i nie przejmuje, to dzieci tak czy inaczej religię mają dziedziczyć po ojcu. Swoją drogą, związki międzywyznaniowe są niemile widziane i zawsze spotkają się z oporem. Wyrabianie znajomości, prestiż, wpływy to są bardzo ważne sprawy w indyjskich rodzinach. Małżeństwo w Indiach to związek dwóch rodzin, które wzajemnie podążają za tymi samymi tradycjami i zasadami, a nie dwóch indywidualności, którzy chcą być ze sobą sami razem. Dlatego związki są do dziś aranżowane.

Co o tym wszystkim może wiedzieć biała synowa? Nic! Wobec tego jest bezużyteczną kandydatką, a ten związek nie przyniesie nikomu żadnych korzyści, a jedynie same problemy.

Tak to się przedstawia w tradycyjnym ujęciu. Oczywiście teoria teorią, a życie życiem. Muszę przyznać, że rodzina mojego męża to w wielu wypadkach bardzo wyluzowane osoby. Sporo z nich było za granicą, a kilka mieszka na stałe poza Indiami. Są to osoby w większości wykształcone, choć w sumie mam cały przekrój od cioci krawcowej, która skończyła 10 klas, po kuzyna który jest osobą bardzo zamożną, wpływową i jest rektorem na uczelni. W rodzinie były już wcześniej dwa małżeństwa z miłości. A w dalszej rodzinie było małżeństwo międzywyznaniowe, gdzie kobieta była katoliczką, ale ich dziecko zgodnie z tradycją, przejęło po ojcu hinduizm. Jak to powiedział jeden wujek: "Na początku musimy być przeciwni, ale jeśli para nadal chce być razem musimy zaakceptować, pomóc i się cieszyć."

Prawdę powiedziawszy nic nie wiedziałam o tych sprawach. Myślałam, że skoro jesteśmy dorośli i chcemy być razem to wystarczy. Niczego nie świadoma zachowywałam się normalnie, a większość osób od razu podeszła do mnie serdecznie. Z tymże w Indiach dalsza rodzina raczej zawsze będzie serdeczna, bo to w większości uśmiechnięci, weseli ludzie, ale to dlatego że ewentualny problem białej synowej ich nie dotyczy i to nie oni będą się musieli z nią na co dzień użerać. Problemy zaczynają się gdy związek robi się poważny i biała osoba ma wejść do rodziny. Bo jakie miejsce w rodzinie ma zająć taka osoba? Skąd wiedzieć czy kandydatka jest odpowiednia skoro nie da rady sprawdzić jej reputacji w innym odległym kraju, nic nie wiadomo o jej pochodzeniu i jej rodzicach. Należy się przygotować na pełen wywiad, włącznie z bardzo wścibskimi pytaniami, które budzą irytację. "Ile masz lat?", "Czym zajmują się Twoi rodzice?", "Ile masz braci i sióstr?", "Co studiowałaś?", "Gdzie pracujesz?". To tylko sam początek wywiadu, a na ten sam zestaw pytań trzeba znów i znów odpowiadać przy kolejnych "wizytacjach". A przecież wypada być grzecznym będąc w gościach i co tu zrobić i jak odpowiadać? Zwłaszcza na intymne pytanie "Ilu miałaś chłopaków?" (raz to pytanie padło) Ehh... Każdy chyba musi sam opracować swoją strategię, bo tak czy inaczej w rozmowie na żywo nie ma czasu analizować odpowiedzi. Brzmi przerażająco, ale w sumie nie jest źle i tak naprawdę w zasadzie wszyscy byli od razu radośni i szczęśliwi, a ja zostałam zaakceptowana jako oficjalna "friend" (no bo przecież nie "girlfriend" bo co ludzie powiedzą!?).

Tak naprawdę nikt nie miał od początku naszej znajomości większych obiekcji. Padały nawet pytania o ślub, a na samym ślubie jeden z wujków zaśpiewał do mikrofonu piosenkę o miłości w hindi! Sporo osób się wręcz cieszyło, że mąż znalazł "friend", a nawet jeśli byli przeciwni to nie wtrącali się i nie dawali odczuć. Z drugiej strony Indusi są skryci w obrębie uzewnętrzniania swoich emocji i opinii na prywatne tematy. W przypadku niechęci i nie zgadzania się z czymś albo w przypadku konfliktów, będą stosować technikę uniku, a nie technikę konfrontacji. Żadnych kłótni i awantur albo dramatycznych scen i wybuchów emocji. Zamiast tego unikanie odpowiedzi, milczenie, gniewny wyraz twarzy. Taką też postawę reprezentuje teściowa.

Początkowo przyszła teściowa była dla mnie serdeczna. Dostałam od niej różne prezenty bez okazji, byłam z nią na wycieczce w północnych Indiach, a gdy wyjeżdżałam serdecznie się pożegnała. Gdy przyjechałam ponownie, to już rano do mnie dzwoniła. Z czasem jednak sprawy przybrały inny obrót. Nie wiemy w sumie do dziś co się stało powodem jej nagłej odmiany. W dniu dzisiejszym nie utrzymuję z nią kontaktów, jedynie mąż się z nią widuje ale zazwyczaj nawet jeśli on coś do niej mówi, to ona traktuje go jak powietrze i nie odpowiada. Różne osoby z rodziny starały się dowiedzieć jaki jest konkretnie jej zarzut i powód jej złości, niestety bezskutecznie. Technika unikania tematu w całej okazałości. Co więcej, teściowa zachowała się arogancko w stosunku do dwóch wujków, którzy chcieli zacząć rozmowę na ten temat i którzy od razu zdali nam relację z jej zachowania. Teściowa ostatnio okazuje frustrację, złość i niezadowolenie w wielu aspektach życia i nie tylko pod naszym adresem. 

Teoretyczne powody gniewu teściowej:
  • Powód faktyczny, nie teoretyczny - jest zazdrosna, bardzo zazdrosna. Mąż od lat w jej oczach był wyrodnym dzieckiem, często się na niego złościła nawet przed tym jak pojawiłam się ja. W jej ocenie odwrócił się od niej, gdyż nie był na jej rozkazach i usługach, pokazywał mocno własną indywidualność i robił po swojemu. Ogromnym zarzutem i powodem złości był np. fakt, że rano mąż zrobił mi omlet. Zaraz telefon do rodziny, że jej nigdy nic nie ugotował. 
  • Na początku nie miała świadomości, że to jest coś poważnego. Pogniewała się gdy zdała sobie sprawę z realnego zagrożenia ślubem.
  • Teściowa ma na jednej ulicy 3 przyjaciółki, każda ma po jednym synu, każda po wyrodnym, gdyż wzięli śluby z miłości: jeden ma żonę z Pakistanu, drugi ma żonę z Kerali, trzeci ma żonę z Portugalii. Żaden nie mieszka z matką. "Przyjaciółki" nagadały coś teściowej, m.in. historę jakoby kilka lat temu mieszkała w Mangalore Austriaczka, po którą po czasie przyjechali rodzice, którzy zabrali ją i dziecko i tyle ich widziano. Plus na pewno wiele innych sensacyjnych plotek na temat białych rozpustnych kobiet. A teściowa zabobonna i choć zna angielski to nie jest jakoś bardzo inteligentna. Taka typowa baba o zaściankowej mentalności.
  • Teściowa ma ogólnie oschły styl bycia. Jest apodyktyczna, niemiła dla wielu osób i nieznosząca sprzeciwu. Już od dawna była zła na syna, bo był według niej wyrodny. Syn odmawiał chodzenia do świątyni, otwarcie głosił, że jest ateistą, zapuścił włosy, słuchał dziwnej zachodniej muzyki, nie podtrzymywał tradycji i religii, a teraz do tego biała kobieta! Tego już było za dużo dla niej i wybrała taktykę fochów i wykurzenia nas ze swojego życia, żeby mieć święty spokój od tych bezeceństw.
  • Przy mojej drugiej wizycie, 3 lata przed ślubem, napomknęła aby zrobić nasz horoskop. Stawianie horoskopów to podstawa wierzeń hindusów. Często podporządkowują temu całe życie. Mój mąż nigdy nie prowadził tak popularnego w Indiach motoru czy skutera, ponieważ wedle horoskopu miał zginąć w wypadku, jeśli będzie prowadził motor. Przed ślubem pary są aranżowane według horoskopu. Mąż jej słowa początkowo zignorował i naszego horoskopu nie zrobił. Dopiero po dłuższym czasie horoskop postawił wujek zajmujący się tym hobbystycznie (czyli nie wiadomo czy horoskop jest poprawny). Wujek podobno zrobił podstawowy horoskop, jednak coś tutaj dla mnie nie jest do końca jasne, bo mąż odpowiada wymijająco, że jakieś tam aspekty wyszły po 40-60%, a wspólność poglądów na 80%, więc jest ok, ale coś mi tu nie gra, bo nigdy horoskopu nie zobaczyłam na oczy. Coś jest podejrzane. Jeśli horoskop wyszedł zły, to na pewno mógł być to powód gniewu teściowej. 
  • Ja i mąż, obydwoje ateiści. Nie zgodziliśmy się na hinduistyczny ślub religijny. To byłoby jak robienie szopki, nie dla nas. Mieliśmy tylko coś w rodzaju wesela. Teściowa być może jest na tyle tradycyjna, że to oznacza dla niej życie bez ślubu.
  • Inne nieznane powody, lub też wszystkie powody naraz. Nikomu nie udało się dowiedzieć. Mimo skrytości Indusów, to mamy kilka osób w rodzinie z którymi da się rozmawiać bardzo otwarcie i też nie wiedzą o co chodzi. Jednakże mimo jej niechęci, jeśli przychodzi do poważniejszych spraw, np. urzędowych to nam pomaga, nawet jeśli sprawa dotyczy np. mojego meldunku, a gdy jestem u niej w domu gdy zajdzie taka potrzeba nie wygania, tylko po prostu milczy.

A jak to tak naprawdę wygląda dla nas na co dzień? Nijak. Jest nad wyraz zwyczajnie. Na imprezy rodzinne jesteśmy zapraszani zarówno my jak i teściowa. Kilka osób za jej plecami obgadało ją równo i zwyzywało za upór. Chodzimy w gości i jeździmy w odwiedziny, a wszędzie jesteśmy mile widziani. 

Powyższy tekst to moje osobiste doświadczenia i przemyślenia. Nie uważam tego za "prawdy objawione". Uważam wręcz, że każdy związek mieszany będzie inny i to co doświadczyła jedna osoba nie oznacza, że doświadczą też kolejne. Można sobie poczytać, ale życie zawsze pisze przeróżne scenariusze.

Teściowa z nietęgą miną patrzy, a ja odwracam wzrok :D

14 komentarzy:

  1. O jakze bliski mi temat zwiazku z hindusem... Powiedzmy, ze byłabym teraz dobre 3 lata po slubie.. horoskop postawiony-oczywiscie nie zobaczylam go na oczy. Tez wujek-szaman rodzinny, niby robiacy horoskopy gwiazdom bollywood, go stawial. Proba przerobienia mnie na hinduske- jak widac nieudana. A moj wybranek ( teraz juz ex...) tez czarna owca, niepraktykujacy hinduizmu za bardzo, mieszkajacy 7 lat w europie- w pewnym momencie byl tak sfrustrowany, zmieszany i skolowany pytaniami calej rodziny- czemu to najstarszy syn jeszcze nie ma zony- zaczal byc nagle ortodoksyjnym hindusem... Nagle- ja mialam sie zachowywac sie jak jego matka, mieszkalismy z jego bracmi- wiec to ja gotowalam, sprzatalam, ach no i przeciez tez pracowalam. a kiedy nie chcialam dwom starszym ode mnie, wtedy niepracujacym facetom, rano zrobic sniadania to awantura i stawianie mnie na pozyci wroga rodziny... Bylo dobrze przez pierwsze 2 lata, zanim jego rodzice przylecieli do europy. I kiedy to jego ojciec przeprowadzil, ze mna caly wywiad i uswiadomil mi ze za miesiac mam byc w indiach na zareczynach, a dwa miesiace pozniej mam miec wesele na 3 tysiace osob... Czulam sie jak niewolnik. Nikt nie zadal mi pytania czy ja chce miec indyjski slub. Co na to moja rodzina? itd itp... Wiec przed ich wyjazdem powiedzialam, ze zadnego slubu teraz nie bedzie... Zaczal sie rok awantur, przemocy psychicznej, dzwonienia jakichs ciotek- niewiadomo skad- zadawajacych mi bardzo osobiste pytania. Dzis ze soba nie jestesmy. On nadal nie ma zony- mimo, ze jego matka wielokrotnie oferowala znalezienie mu jednej. On stwierdzil, ze kocha tylko mnie. Ale tego balaganu nie dalo sie przeskoczyc... Ja mam swoj charakter, ktory nie pozwala mi byc ubezwlasnowolniona, a on nie sprzeciwi sie rodzicom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ehh no właśnie dość podobne mam spostrzeżenia. Wścibskie pytania to standard. Myślę, żeby ten indyjski styl jakoś przeżyć to jednak partner musi być przede wszystkim za Tobą. Skoro się zdecydował to niech stoi murem, a nie nagle uleganie rodzinie. No a reszty ciężko uniknąć :) Szkoda, że tak to się u Was potoczyło. Może jakoś jednak się uda?? U mnie w zasadzie jak głośno i wyraźnie powiedziane zostało, żeby się nie wtrącać i bardzo zdecydowanie oznajmiony został plan na dalej, to nagle wszyscy się uspokoili, tak jakby zrozumieli, że ok, tak będzie. Prawdę powieszawszy to ja wygłosiłam taki miażdżący monolog, że jak zaczęłam mówić nie mogłam przestać. A skierowany był to o wiele starszego wujka. Widziałam po jego minie, że aż zatkało. Do starszych tak nie wypada. Mąż nie mógł się przemóc, więc ja nagadałam. A co mi tam :D

      Usuń
    2. ja tam zazdroszcze slubu na 3000 osob..., fajna impreza by była,nie to co w Pl, wszyscy siedzą z miną często nietęgą i tyle z tego... ;)

      Usuń
    3. Jak sie ciesze ze przeczytalam ten.blog!
      Uwirrz mi jestes szczesciara , ze tesciowa mieszka osobno!!
      Ja marze o tym !
      Jakby jeszcze sie nie odzywala do nas, to juz bylby szczyt szczescia!!
      Ja musialam.mieszkac z nia, i od poczatku robila cyrki, I robi nadal zreszta.
      Tez wymagala ode mnie zebym.sie dostosowala i zyla jak Hinduska.
      Czyli niewolnica i popychadlo tesciowej.
      Umiala perfekcyjnie manipulowac mezem, sluchal jej we wszystkim.
      Zreszta tak go wychowala, w przekonaniu ze on jest bogiem.
      a ona jego sluzaca, i on.oczekiwal tego samego ode mnie, serio byl zdziwiony ze sie nie zgadzam:D
      Na poczatku myslalam ze jest serdeczna , ale okazali sie ze nic z tego.
      Nastepnego dnia potrafila robic swoje zwykle intrygi.
      I tez mam."ciotki "wypytujace o kazdy szczegol, dokladnie.
      Stawiam teraz sprawy na ostrzu noza, bo tak zyc sie nie da.
      Hindusi sa czesto bardzo egocentryczni, i tylko stanowcze postawienie sprawy dziala.
      Po prostu nasze europejjskie dobre checi nie dzialaja.
      Tesciowa usiluje zrobic ze mnie wroga pomiedzy nia a jej synkiem (jedynak).
      Generalnie, gdybym wiedziala w co sie pakuje, ucieklabym.od razu.
      Na razie jest tak, ze albo odseparujemy sie od tesciowej, albo…lepiejpojsc wlasnymi drogami.
      Jestem w Polsce teraz i mocno sie zastanawiam czy wracac.
      Jesli juz to na probe.
      Znajome Hinduski nawet odradzaja powrot, mowiac ze im samym byloby ciezko wytrzymac.


      Usuń
    4. "Europejskie dobre chęci nie działają" - o właśnie, otóż to! Indusi włażą na głowę, trzeba mieć stanowczy charakter. No i jak dla mnie przede wszystkim to jednak facet musi pokazać tutaj charakter. Chciał europejską żonę to niech się liczy z konsekwencjami. Europejska żona nie może być za jego matką, ani nawet na równi. Europejska żona musi być na pierwszym miejscu i koniec i kropka. My tak jesteśmy wychowane i w innej konfiguracji będziemy się dusić i będziemy nieszczęśliwe. Ten punkt powinien być kategorycznie postawiony na początku relacji z Indusem. Oni muszą się tutaj do nas Polek dostosować. Całe szczęście mój mąż w miarę szybko się ogarnął i przestał gadać brednie, że chce mieć żonę i matkę na równi. To by się nie udało. Ja swojej teściowej też nie trawię i jestem tutaj niestety brutalna i całkowicie wyprana z uczuć. Jeśli Twój mąż nie rozumie, że musi się w te pędy od matki wyprowadzać jeśli chce być z Tobą to czarno to widzę. Ja postawiłam ultimatum: albo ja albo matka i wybieraj! I byłam nieugięta. Jęczał i stękał, aż mi się tego słuchać nie chciało, ale w końcu przejrzał na oczy. Wybrał mnie i nie żałuje. Nie można być dobrym, zwłaszcza dla faceta i jego rodziny. Trzeba być w tej sytuacji egoistką i myśleć o sobie dla własnego zdrowia psychicznego. Jasno i dobitnie trzeba im przestawić, że są niczego nie wartymi egoistami, którzy rujnują życie i zawracają białej dziewczynie głowę dla własnego widzimisię i że jeśli zachciewa się białej żony to muszą brać za to konsekwencje.
      Wiadomo, każdy związek jest inny i ciężko coś doradzać. Do teściowej w życiu bym nie wracała. Mój mąż całe szczęście ujął się honorem, gdy matka stękała jakieś bzdury. Obraził się i od 2 lat utrzymują sporadyczne kontakty. Tym lepiej dla mnie. Mi ona nie jest do niczego potrzebna, a jeśli by jej zależało na kontaktach to zachowywałaby się jak człowiek, a nie jakieś bzdurne wywody na nasz temat.

      Usuń
  2. Ja mieszkam w Polsce, on w Emiratach, rodzina w Kerali rodzeństwo nie powiadomiło rodzin małżonków, że brat już 10 lat jest rozwiedziony... teraz nie wiedzą sami co zrobić, zapędzili się w kozi róg. S. nie ma ochoty zabrać mnie do rodziny bo czuć ich niechęć... z resztą sam mówi, że życie w Indiach jest nie dla mnie. On był dwa razy w Polsce i moja rodzina przyjęła go z otwartymi ramionami, moich rodziców nazywa swoimi. Ale faktem jest, że strasznie męczy mnie "co ludzie powiedzą..." i kiedy ja mówię, że mnie to nie obchodzi to słyszę wywód o tym, że jego samopoczucie na tym cierpi... i choć jest zupełnie nie jak Indus, to zawsze coś tam się czai w zakamarkach duszy....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej dzięki za komentarz :) Mój mąż akurat mówi, że nie obchodzi go co ludzie powiedzą i zawsze to ja byłam na pierwszym miejscu. Myślę, że teściowa to też widziała stąd jej niechęć, nie mogła przeżyć, że to jednak syn nie jest taki bez duszy, że dla kogoś jest miły i tym kimś nie jest ona. Wiadomo charakterki narodowe wychodzą. Ja po Polsku jestem marudną pesymistką i bardzo kłótliwą :D

      Usuń
  3. Hej Magda! Swietnie napisany tekst, czyta sie niezwykle interesujaco. Czekam na wiecej postow:) A tesciowa sie nie przejmuje! Wazne aby maz byl za Toba, a wszytsko bedzie dobrze. Utrzymuj tez dobre relacje z czlonkami rodziny, nawet jesli ich nie lubisz. Wszyscy musza wiedziec, ze jestes mila dziewczyna i to tesciowa popelnia bledy.. I nie wystarczy na poczatku dobrze sie zaprezentowalas. Kiedy sie z nimi spotykasz badz uprzejma. Godzinne spotkanie szybko minie, a dobrze rozegrana strategia bitwy z tesciowa bedzie przybierala na sile. Powodzenia, rob swoje, ciesz sie zyciem i nie przejmuje problemami oraz frustracjami obob, ktore nie sa Ci bliskie. Trzymaj sie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki!! Tak właśnie staram się robić :)

      Usuń
  4. You have made some good points there. I looked on the web to learn more about the issue and found most
    individuals will go along with your views on this site.


    Here is my site :: zycie

    OdpowiedzUsuń
  5. Mysle że najbardziej prawdopodobny jest powód nr 2 z Twojej listy. By the way - czytałaś God of Small Thing Arundati Roi (nie wiem czy dobrze napisałam). Myślę, że na niektóre pytania znajdziesz odpowiedź - choć sama książka jest wstrząsająca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak myślisz? :) Nie czytałam, ale teraz mnie bardzo zainteresowałaś i na pewno przeczytam. Dzięki! Pozdrawiam.

      Usuń
  6. Świetny post.
    Kocham Indie za ich świetne szkoły jogi :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak czytam Wasze komentarze, to jestem w szoku. Mam tez hinduska tesciowa, ale nie robi mi duzo problemow, owszem ma kupe porad, ale jesli sie do czegs nie zastosuje to nie ma krzyku. Nie mieszkamy ze soba. U nas w rodzinie to raczej tesc jest bardziej wkurzajacy, bo decyduje za wszystkich, nie pytajac sie o zdanie. Cale szczescie nigdy nikt nie zadawal mi pytan o ilosc moich chlopakow itp. Jezeli jestesmy w Indiach, to jedynie co mnie do szalu doprowadza to nadmierna goscinnosc i skakanie wokol mnie jakbym nic sama nie umiala zrobic. Po Waszych komentarzach, to nie powinnam chyba na to narzekac, ale jestem tu tylko gosciem raz do roku.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Wasze komentarze

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...